« powrót23. Mistrzostwa Europy w Amsterdamie

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

          Tak wiele chciałbym powiedzieć, jednak tak ciężko jest dobrać mi słowa…

 

          Po bardzo dobrym początku sezonu, gdzie uzyskałem dobre wyniki na płaskich dystansach (1000m - 2:25,75 - drugi wynik w karierze / 3000m - 7:58,38 - rekord życiowy), przyszedł czas na koronny dystans 3000m z przeszkodami. Podczas Diamentowej Ligi w Rzymie uzyskałem drugi wynik w karierze 8:19,91 i wywalczyłem przepustkę na Igrzyska Olimpijskie. Start w 92.Mistrzostwach Polski w Bydgoszczy dał mi trzeci z rzędu tytuł mistrza Polski na 3000m z przeszkodami oraz drugi w karierze tytuł najlepszego w Polsce na 5000m. 

          Po tych startach przyszedł czas na 23.Mistrzostwa Europy w Amsterdamie, gdzie broniłem tytułu Vice Mistrza Europy, wywalczonego dwa lata wcześniej w Zurychu. Dobrze przygotowany fizycznie i z „apetytem” na kolejny sukces przystąpiłem do rywalizacji z najlepszymi w Europie.Bieg eliminacyjny odbył się 6 lipca. Około 30 zawodników, w dwóch seriach eliminacyjnych, walczyło o awans do finału, w którym mogło wystartować najlepszych 15. 

          Trafiłem do pierwszej serii, w której legitymowałem się najlepszym wynikiem sezonu i trzecim rekordem życiowym. Przez cały czas kontrolowałem poczynania swoich rywali a przemyślany atak na ok. 600-700m do mety pozwolił mi spokojne oderwać się od rywali i pewnie obok Mahiedina MEKHISSI-BENABBADA awansować do finału.

      Niestety podczas biegu eliminacyjnego poczułem lekki ból w łydce. Bezpośrednio po starcie skonsultowaliśmy to wraz z Trenerem, z lekarzami i fizjoterapeutami, którzy byli na miejscu. Do biegu finałowego mieliśmy 48h. Walka z czasem i bólem, który występował w trakcie truchtu trwała do samego końca. Niestety w dzień finału podczas rozgrzewki wykonując skoki przez płotki, okazało się, że ból jest zbyt duży aby ryzykować start w finale. I tak decyzją lekarzy polskiej reprezentacji zostałem wycofany z biegu finałowego, z myślą abym zdążył wyzdrowieć i przygotować się do najważniejszej imprezy tego sezonu i całego czterolecia, czyli Igrzysk Olimpijskich.

          Następnego dnia wraz z lekarzem udałem się do szpitala, aby wykonać badanie USG, które wykazało naderwanie pierwszego stopnia mięśnia w łydce i wyciek płynu podpowięziowego. Na szczęście uraz okazał się mniejszy niż przewidywano, dzięki czemu podjęto decyzję, że proces rehabilitacji mogę odbyć w Font Romeu, gdzie udałem się prosto z Amsterdamu. I to właśnie tu we Francji, odbywam swoje ostatnie zgrupowanie przygotowujące mnie do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. 

          Po tym wszystkim napłynęło do mnie i do Trenera wiele słów wsparcia, za które chciałbym Wszystkim podziękować.  Na koniec chciałbym przytoczyć słowa, które usłyszeliśmy z Trenerem od jednego z najlepszych przeszkodowców w historii Polski: „Czasem trzeba przegrać bitwę, żeby wygrać wojnę!!” Dziękuję Panie Bogusławie.