« powrótZgrupowanie w Kenii

czwartek, 31 marca 2016

          „Dawać z siebie mniej niż to, co najlepsze, to marnowanie talentu.” - Steve Prefontaine

          Iten – The Home of Champions. Właśnie tu postanowiłem przyjechać aby zrealizować kolejny etap przygotowań do sezonu olimpijskiego. Miejsce w zasadzie dobrze mi znane, dlatego wiedziałem czego mogę się tu spodziewać i jak będzie reagował mój organizm.

          Pierwsze dni są naprawdę ciężkie. Podwyższone tętno spoczynkowe, wyższe tętno podczas wysiłku i „kłopoty” z oddychaniem. Jednak już po 4 dniach wszystko wraca do normy i z każdym kolejnym dniem biega się coraz lepiej. Mimo, że znajduję się na 2400m n.p.m. a teren jest wymagający (ciągłe podbiegi i zbiegi) czuję, że biega mi się naprawdę dobrze. Prędkości osiągane na rozbieganiach są w granicach 3:50-4:00/km, czasem nawet trochę szybciej. Treningi zasadnicze realizowałem zawsze w sesji popołudniowej. Były to odcinki od 200m do nawet 2 km. Oczywiście osiągane prędkości były różne w zależności od długości bieganych odcinków. Najczęściej biegałem w tempie do 5000 m / 3000 m, a więc w granicach 2:42-2:35.

          Ze zgrupowania jestem zadowolony, zrealizowałem prawie wszystko, co zakładał plan trenera. Na szczęście obyło się bez większych problemów zdrowotnych. Słowa uznania kieruję do fizjoterapeuty z ekipy niemieckiej. W połowie zgrupowania miałem problem z mięśniem dwugłowym. Gdyby nie jego fachowa pomoc, to prawdopodobnie przez ostatnie 12 dni obozu leżałbym w łóżku nie mogąc trenować. Jeszcze raz szczerze mu dziękuję!

 

          Do Polski wracamy praktycznie prosto na święta. Będzie więc czas na chwilę odpoczynku i spotkanie z rodziną. A po świętach czas na start kontrolny. W tym roku pobiegnę 9 kwietnia w Gnieźnie, w Biegu Europejskim. Tym, którzy tam będą, mówię do zobaczenia.