« powrótZgrupowanie w RPA

sobota, 30 stycznia 2016

          Po startach czas na kolejne zgrupowanie. Prosto z zawodów w San Giorgio su Legnano udałem się do Potchefstroom.

          Obóz będzie wyjątkowo długi, bowiem będzie trwał równo 4tygodnie. Wykonam na nim kolejny cykl treningów, które mają mnie przygotować do sezonu letniego a przede wszystkim, do najważniejszej imprezy czterolecia - Igrzysk Olimpijskich.

          Trenował będę na dobrze mi znanych obiektach miejscowej uczelni: stadion trawiasty i tartanowy, siłownia, baseny oraz mnóstwo tras biegowych ze wspaniałymi widokami. Potchefstroom położone jest na ok. 1350m n.p.m. i oddalone ok. 120km od Johannesburga. Pogoda wręcz wymarzona do biegania ( choć są i tacy, co narzekają że jest za gorąco) :)

          Pierwsze dni zgrupowania były dość lekkie, ze względu na dwa starty poprzedzające zgrupowanie oraz na zmianę klimatu (głównie temperatury). Zaaklimatyzowałem się szybko, już po 3-4 dniach luźniejszego treningu biegało mi się bardzo dobrze. Pierwsze akcenty pokazały, że starty „pchnęły” mój organizm na wyższy poziom, trzeba więc stwierdzić, że wszystko idzie zgodnie z założeniami.

          Połowa obozu już za mną. W trakcie tych dwóch tygodni wykonałem kawał dobrej roboty. Przede wszystkim, jak na ten okres, biegam sporo kilometrów, ok. 190 w tygodniu. Niektórzy nawet żartują, że dobry ze mnie maratończyk :)

          Trochę o treningu. W ciągu tych dwóch tygodni zrobiłem 6 akcentów biegowych, na które złożyły się takie treningi: bieg ciągły, zabawy biegowe i biegi progowe.Każdy tydzień kończyłem biegiem długim 24-26km. Na te treningi jeździliśmy o 7 rano poza Potchefstroom. Biegi długie odbywam wspólnie z zawodnikami z wielu krajów m.in. Holandii, RPA, Polski, Włoch, Słowacji, Norwegii czy Belgii. Taki trening to super sprawa Na zakończenie sesji treningowej, powrót na obiekty uniwersyteckie i obowiązkowa wizyta w basenie z zimną wodą (4-6 stopni) w ramach regeneracji.

          Jednym z cięższych treningów jaki wykonałem do tej pory na obozie, są z pozoru łatwe podbiegi. Jednak nie te w RPA :) Dlaczego? Powód jest prosty, podbieg ma równo 1km, a jego nachylenie to dokładnie 15 % na całym odcinku. Uwierzcie mi, ten trening to niezły sprawdzian charakteru :)

          Kończąc dzisiejsze „info”, zachęcam do śledzenia moich dalszych przygotowań do sezonu.. Wkrótce kolejne newsy i zdjęcia w galerii.